Ryzyka ETF, o których mało kto mówi

Marketing wokół ETF lubi podkreślać niskie koszty i prostotę — i słusznie, bo to prawdziwe zalety. Rzadziej mówi się o tym, że ETF ma też własny, specyficzny zestaw ryzyk, różny od ryzyka pojedynczej akcji czy klasycznego funduszu. Żadne z nich nie dyskwalifikuje ETF jako instrumentu — ale każde z nich warto rozumieć, zanim, a nie po tym, jak zainwestujesz.

W skrócie:

  • Tracking error — fundusz prawie nigdy nie odwzorowuje indeksu idealnie
  • Ryzyko walutowe — zysk na aktywach zagranicznych może zniknąć przez kurs złotego
  • Płynność i spread — niszowe ETF-y bywają droższe w praktyce, niż wynika z samego TER
  • Pozorna dywersyfikacja — liczba spółek w indeksie to nie to samo co realny rozkład ryzyka, wagi bywają mocno skoncentrowane (S&P 500, WIG20)
  • Strukturalny brak szansy na pobicie rynku — to nie wada, tylko konsekwencja wyboru pasywnego zarządzania

Seria: ETF — artykuł 4 z 7


Tracking error — dlaczego wynik ETF nigdy nie jest identyczny z indeksem

Nawet najlepiej zarządzany ETF nie odwzorowuje indeksu w stu procentach dokładnie — zawsze istnieje niewielkie odchylenie zwane tracking error, liczone jako odchylenie standardowe różnicy między stopą zwrotu funduszu a stopą zwrotu benchmarku. Źródeł tego odchylenia jest kilka: koszty transakcyjne przy rebalansowaniu portfela, opóźnienia w odwzorowaniu zmian składu indeksu, czy — w przypadku replikacji fizycznej niepełnej — pominięcie najmniej płynnych, marginalnych składników indeksu. Im niższy tracking error, tym wierniej fundusz robi to, co obiecuje na etykiecie — to jeden z parametrów wartych sprawdzenia przed zakupem, obok samego TER.

Ryzyko walutowe — zysk, który może zniknąć zanim dotrze do Twojego konta

Kupując ETF na indeks zagraniczny (np. S&P 500 czy MSCI World), Twoje pieniądze są faktycznie inwestowane w aktywa denominowane w obcej walucie — najczęściej dolarze lub euro. Nawet jeśli same aktywa zyskają na wartości, osłabienie się tej waluty względem złotego może częściowo albo całkowicie zniwelować ten zysk, gdy przeliczysz go z powrotem na złotówki w momencie sprzedaży. Działa to też w drugą stronę — umocnienie dolara dokłada dodatkowy zysk ponad to, co wypracował sam indeks. Część ETF oferuje wariant „zabezpieczony walutowo” (hedged), eliminujący tę zmienność kosztem nieco wyższej opłaty rocznej — wybór między wariantem zabezpieczonym a niezabezpieczonym to decyzja o tym, czy chcesz dodatkowej ekspozycji na ruchy kursu walutowego, czy wolisz się od niej odciąć.

Czy szeroki ETF naprawdę daje dywersyfikację?

Liczba spółek w indeksie to nie to samo co realna dywersyfikacja portfela. Liczy się to, jak rozkładają się wagi poszczególnych spółek — indeksy ważone kapitalizacją premiują największych, więc „500 spółek” na etykiecie może w praktyce oznaczać zakład na kilku gigantów, nie na cały rynek. Weźmy S&P 500: w połowie 2025 r. dziesięć największych spółek odpowiadało już za ok. 40% kapitalizacji całego indeksu — najwyższy poziom koncentracji od lat 70. Wynik ETF na S&P 500 w ogromnej mierze zależy więc od garstki amerykańskich gigantów technologicznych, nie od pozostałych niemal 490 spółek razem wziętych.

Ten sam mechanizm działa na GPW. WIG20 ma formalną zasadę, że żaden sektor nie może mieć więcej niż pięciu spółek w indeksie — ale to nie eliminuje koncentracji: sześć z dziesięciu największych krajowych spółek na GPW to banki, a same PKO BP i Orlen odpowiadają łącznie za ponad jedną czwartą wagi indeksu. Kupując ETF na WIG20, w dużej mierze kupujesz więc kondycję polskiego sektora bankowego i jednej spółki paliwowej, nie „polską gospodarkę” w szerokim ujęciu.

To nie jest argument przeciwko ETF jako kategorii — to argument za tym, żeby przed zakupem sprawdzić skład i wagi konkretnego indeksu (dostawca funduszu publikuje je w karcie funduszu), zamiast zakładać, że „dużo spółek” automatycznie znaczy „dobrze zdywersyfikowany”.

Płynność i spread — koszt, którego nie widać w TER

ETF-y śledzące duże, popularne indeksy (S&P 500, WIG20) mają zwykle wysoki wolumen obrotu, co oznacza wąski spread — niewielką różnicę między ceną kupna a sprzedaży w danym momencie. Przy niszowych ETF-ach (wąski sektor, mały rynek wschodzący, egzotyczna strategia) ten spread bywa znacznie szerszy — a to koszt, który ponosisz przy każdej transakcji, niezależny od rocznego TER. Przy niefortunnym momencie wejścia w mało płynny ETF, sam spread potrafi „zjeść” efekt kilku miesięcy wzrostu wartości aktywów. To argument za tym, żeby przed zakupem sprawdzić nie tylko TER, ale też realny, dzienny wolumen obrotu danego ETF.

Strukturalny brak szansy na pobicie rynku

To ryzyko szczególne, bo w gruncie rzeczy nie jest błędem, tylko bezpośrednią konsekwencją wyboru pasywnego zarządzania: skoro fundusz z założenia odwzorowuje indeks, z definicji nie może go pobić — w najlepszym razie dorówna mu (pomniejszonemu o opłatę). Dla inwestorów, którzy szukają instrumentu mogącego wygenerować ponadprzeciętny zysk poprzez trafną selekcję pojedynczych spółek, ETF nie jest odpowiedzią — to instrument dla tych, którzy świadomie akceptują wynik „równy rynkowi” w zamian za niższy koszt i mniej pracy własnej.

Cztery główne ryzyka ETF: tracking error, ryzyko walutowe, płynność/spread, brak szansy na pobicie rynku
Cztery ryzyka ETF, o których warto wiedzieć przed zakupem

Ryzyko kontrahenta i ryzyko delistingu — rzadkie, ale realne

Przy ETF-ach z replikacją syntetyczną dochodzi opisane już w poprzednim artykule ryzyko kontrahenta swapu. Dodatkowo, niszowe, mało popularne ETF-y bywają czasem wycofywane z giełdy (delisting) przez samego dostawcę, jeśli fundusz nie zgromadził wystarczających aktywów, by być rentownym w utrzymaniu — w takiej sytuacji inwestorzy zwykle odzyskują wartość aktywów netto, ale w niedogodnym dla siebie momencie, a nie wtedy, kiedy sami by tego chcieli.


Co z tym zrobić w praktyce

Żadne z powyższych ryzyk nie jest argumentem przeciwko ETF jako kategorii — to argumenty za tym, żeby przed zakupem konkretnego produktu sprawdzić: wolumen obrotu (płynność), historyczny tracking error, czy dany ETF jest zabezpieczony walutowo czy nie, oraz czy korzysta z replikacji fizycznej czy syntetycznej. Te informacje są zwykle dostępne w karcie funduszu (fact sheet) publikowanej przez dostawcę.


Co dalej?

Znasz już koszty i ryzyka. Czas zestawić ETF z alternatywami — sprawdź, czym różni się ETF od funduszu inwestycyjnego i od kupowania pojedynczych akcji.


Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.

Źródła

Polityka prywatności
Czy wiesz, że? (dotknij, aby przeczytać)

Wall Street nazywa się Wall Street, bo tam faktycznie stała ściana (wall) - drewniana palisada wybudowana przez Holendrów w latach 40. XVII wieku, rozebrana przez Brytyjczyków w 1699 roku po przejęciu Nowego Amsterdamu.

Źródło: History.com