Autor: Wojciech Pabjaniak · opublikowano · zaktualizowano

Aktualizacja 17.10.2026: artykuł został zaktualizowany.
ETF słusznie kojarzy się z niskimi kosztami i prostotą, ale prostota konstrukcji nie oznacza braku ryzyka. ETF na akcje spada razem z rynkiem, czasem bardzo mocno: w 2008 roku indeks S&P 500 razem z dywidendami stracił 36,55%. Do tego dochodzą ryzyka mniej oczywiste, schowane w samym koszyku, w walucie i w technice działania funduszu. Żadne z nich nie dyskwalifikuje ETF, ale każde warto zrozumieć przed pierwszym zakupem, a nie w trakcie pierwszego dużego spadku. Ten artykuł pokazuje je na prawdziwych danych z ostatnich stu lat.
W skrócie:
- W latach 1928–2025 indeks S&P 500 przyniósł stratę w 26 z 98 lat kalendarzowych, ale w żadnym z 79 okresów dwudziestoletnich.
- Jeden kraj to duże ryzyko: japoński indeks Nikkei 225 potrzebował 34 lat, żeby wrócić do szczytu z grudnia 1989 roku.
- Waluta potrafi zmienić wynik: wzrost indeksu o 10% przy spadku dolara o 8% oznacza w złotych zysk około 1,2%.
- Duża liczba spółek nie oznacza równego rozłożenia: dziesięć największych firm stanowi blisko 40% indeksu S&P 500.
- Do tego dochodzą ryzyka techniczne: niedokładne odwzorowanie, szeroki spread, kontrahent swapu i likwidacja funduszu.
Ryzyko rynkowe: ETF spada razem z rynkiem, ale czas działa na Twoją korzyść
Najważniejsze ryzyko ETF na akcje jest proste: jeśli akcje w koszyku tracą na wartości, Twoje jednostki też tracą na wartości. Najgorsze lata w historii amerykańskiego rynku robią wrażenie. Według danych Aswatha Damodarana z NYU Stern indeks S&P 500 razem z dywidendami stracił 43,84% w 1931 roku, 36,55% w 2008 roku i 25,9% w 1974 roku. W 2022 roku spadek wyniósł 18,04%. Kto zainwestował oszczędności w ETF na akcje tuż przed takim rokiem, musiał patrzeć, jak jedna trzecia albo więcej wartości portfela znika w ciągu kilku miesięcy. Nie ma sposobu, żeby takie lata przewidzieć z wyprzedzeniem.
Te same dane pokazują jednak drugą stronę medalu, czyli działanie czasu. Policzyliśmy wszystkie okresy inwestycji w S&P 500 od 1928 do 2025 roku, przesuwając start o rok. Przy inwestycji na jeden rok strata zdarzyła się w 26 z 98 przypadków, czyli mniej więcej co czwarty rok. Przy pięciu latach strata pojawiła się w 11 z 94 okresów, przy dziesięciu latach w 5 z 89, przy piętnastu w 1 z 84, a przy dwudziestu latach w żadnym z 79 okresów. Najgorszy okres dwudziestoletni, od 1929 do 1948 roku, czyli od Wielkiego Kryzysu przez całą drugą wojnę światową, przyniósł średnio 2,37% rocznie. To dane z jednego, wyjątkowo udanego rynku, dlatego nie gwarantują przyszłości, ale dobrze pokazują zasadę: akcje są ryzykowne na krótką metę i znacznie mniej ryzykowne na długą.
Podobny wniosek płynie z monografii „Exponential Wealth” Rogera Ibbotsona i współautorów, wydanej przez CFA Institute Research Foundation w 2026 roku. Autorzy przejrzeli dane rynku amerykańskiego od 1792 roku i znaleźli 154 sytuacje, w których akcje straciły co najmniej 20% w ciągu trzech lat. W 95 przypadkach rynek w ciągu kolejnych pięciu lat całkowicie odrobił stratę, a tylko w 3 przypadkach przyszedł kolejny spadek o 20%. Powroty po dużych spadkach z lat 1973, 2000 i 2007 zajęły od trzech do sześciu lat. Wyjątkiem był krach z 1929 roku, po którym odbudowa trwała ponad dekadę. Dla Ciebie oznacza to praktyczną regułę: pieniądze, których możesz potrzebować w ciągu kilku najbliższych lat, nie powinny być ulokowane w ETF na akcje, tylko w bezpieczniejszych instrumentach, na przykład w obligacjach skarbowych.
Jeden kraj, jedna waluta, kilka spółek: ryzyka ukryte w koszyku
Dane z USA są tak dobre między innymi dlatego, że to najbardziej udany rynek ubiegłego stulecia. Inne kraje nie miały tyle szczęścia. Japoński indeks Nikkei 225 zakończył 29 grudnia 1989 roku na poziomie 38 915,87 punktu, a ten rekord pobił dopiero 22 lutego 2024 roku, po 34 latach. Nikkei 225 nie uwzględnia dywidend, więc inwestor, który je reinwestował, odrobił straty wcześniej, ale i tak czekał bardzo długo. Wniosek jest jasny: inwestor, który postawił wszystko na jeden kraj, mógł czekać na odzyskanie pieniędzy przez całe dorosłe życie. ETF na cały świat, na przykład na indeks MSCI ACWI albo FTSE All-World, rozkłada pieniądze na kilkadziesiąt krajów, więc los portfela nie zależy od jednej gospodarki. Nie jest przypadkiem, że to właśnie takie fundusze zebrały w ostatnich kwartałach najwięcej pieniędzy polskich inwestorów.
Drugie ukryte ryzyko to waluta. Kupując ETF na indeks zagraniczny, inwestujesz w akcje wyceniane w dolarach albo w euro, a wynik liczysz w złotych. Załóżmy, że indeks urósł w ciągu roku o 10%, ale dolar w tym czasie stracił wobec złotego 8%. W złotych Twój zysk wyniesie wtedy około 1,2%, a nie 10%. Gdyby dolar zyskał wobec złotego 8%, zysk w złotych wyniósłby około 18,8%. Część ETF ma wersję zabezpieczoną walutowo, oznaczaną słowem „hedged”, która usuwa ten efekt kosztem nieco wyższej opłaty. Wybór między wersją zabezpieczoną i niezabezpieczoną to decyzja o tym, czy chcesz w portfelu dodatkową ekspozycję na kursy walut. Przy długim horyzoncie wielu inwestorów świadomie ją akceptuje, bo waluty w dłuższym okresie zwykle się wahają, a nie rosną bez końca w jedną stronę.
Trzecie ryzyko to pozorna dywersyfikacja. Liczba spółek w indeksie nie mówi, jak równo rozłożone są pieniądze. Indeksy ważone kapitalizacją dają największym firmom największy udział. Według S&P Dow Jones Indices dziesięć największych spółek stanowiło w połowie 2025 roku blisko 40% indeksu S&P 500, najwięcej od połowy lat 60. Kupując ETF na 500 spółek, w dużej mierze kupujesz więc wynik kilku amerykańskich firm technologicznych. Na GPW zasady są inne, ale problem podobny: w indeksie WIG20 jedna spółka może mieć najwyżej 15% wagi, a ten limit regularnie dotyczy PKO BP, przy czym dużą część indeksu tworzą banki i spółki energetyczno-paliwowe. ETF na WIG20 to w dużej mierze zakład na kondycję polskiego sektora bankowego i kilku spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa.
Ryzyka techniczne: odwzorowanie, płynność, kontrahent i likwidacja funduszu
Nawet najlepiej zarządzany ETF nie odwzorowuje indeksu idealnie. Miarą tej niedokładności jest tracking error, czyli zmienność różnicy między wynikiem funduszu a wynikiem indeksu, oraz tracking difference, czyli o ile fundusz w danym okresie zarobił mniej albo więcej niż indeks. Przyczyną są koszty transakcji przy zmianach składu indeksu, podatki od dywidend i opóźnienia w dostosowaniu portfela. U dużych funduszy na popularne indeksy różnice są zwykle niewielkie, ale u funduszy niszowych potrafią być wyraźne. To jeden z parametrów, które warto sprawdzić w karcie funduszu obok samej opłaty.
Kolejne ryzyko dotyczy płynności. ETF na popularne indeksy mają duże obroty i wąski spread, czyli małą różnicę między ceną kupna i sprzedaży. Niszowe fundusze, obejmujące wąską branżę albo mały rynek, mogą mieć spread kilkukrotnie większy, a w czasie paniki rynkowej ich cena potrafi wyraźnie oderwać się od wartości portfela, jak w marcu 2020 roku w przypadku funduszy obligacyjnych, opisanym w części o mechanizmie ETF. Przy ETF syntetycznych dochodzi ryzyko kontrahenta swapu, w funduszach UCITS ograniczone przepisami do 10% wartości aktywów, o czym piszemy w części o replikacji.
Ostatnie ryzyko to likwidacja funduszu. Mało popularne ETF, które nie zebrały wystarczających aktywów, bywają zamykane przez dostawcę. Inwestorzy zwykle otrzymują wtedy wartość aktywów netto, ale w terminie narzuconym przez dostawcę, co na zwykłym rachunku oznacza podatek od zysku w niezaplanowanym momencie. Ryzyko to jest najmniejsze w dużych, szerokich funduszach od największych dostawców. Przed zakupem sprawdź więc w karcie funduszu cztery rzeczy: wielkość aktywów i obroty, wynik wobec indeksu, obecność zabezpieczenia walutowego oraz sposób replikacji. Piąta część serii pokazuje, jak ETF wypada na tle funduszu aktywnego i samodzielnego kupowania akcji, a także co mówią badania o największym ryzyku ze wszystkich: naszych własnych decyzjach.
Masz pytanie do tego artykułu?
Coś nie było jasne albo brakuje Ci jakiejś informacji? Napisz do nas, postaramy się pomóc. Najczęstsze pytania dopisujemy do artykułów, żeby kolejni czytelnicy mieli odpowiedź od razu. Nie udzielamy indywidualnych porad inwestycyjnych ani podatkowych.
Na klawiaturze: strzałki ← i → przenoszą do poprzedniej i następnej części serii.
Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.
Źródła
- A. Damodaran, NYU Stern: roczne stopy zwrotu S&P 500 z dywidendami, 1928–2025 (styczeń 2026); okresy wieloletnie policzone przez obligacyjnyinwestor.pl
- R. Ibbotson i in., Exponential Wealth: Centuries of Stock and Bond Returns, CFA Institute Research Foundation 2026 (spadki o 20% w trzy lata i powroty, rynek USA 1792–2024)
- S&P Dow Jones Indices: In the Shadows of Giants (koncentracja S&P 500)
- PAP Biznes: rewizja WIG20 z marca 2026 (limit 15% dla PKO BP)
- Wikipedia: Nikkei 225 (zamknięcie 29.12.1989: 38 915,87 pkt, rekord pobity 22.02.2024)
- Inwestomat: ryzyko walutowe w inwestowaniu w ETF
- ETF.com.pl: ryzyko błędu naśladowania
- Analizy.pl: jak nie inwestować w ETF-y